Archiwum 07 lutego 2006


lut 07 2006 Never again!
Komentarze: 3

On ciągle pije, i ciągle walczy,

On musi coś zrobić, by przestać.

Butelka upada, człowiek na tarczy,

Patrzy na nią, musi powstać.

 

On ciągle biegnie, strach go kaleczy,

On pali szluga, ostatni mach.

Bierze następna, ta go uleczy,

Nareszcie zapomni, upije strach.

 

Co jest z wami, on was woła!

Szuka pomocy, kłamcy miłosierdzia!

Sam podnieść się nie zdoła.

Nigdy więcej!

 

On znowu pije, to już czas walki,

On chwyta z broń, gotów jest zabić.

Ostatni łyk z brudnej szklanki,

Ulga rozpaczy, będzie się mścić.

 

Co jest z wami, on was woła!

Szuka ofiary, by napoić swój gniew!

Sam zabić się nie zdoła.

Nigdy więcej!

 

On idzie wolno, spuszczoną ma głowę,

On patrzy na nią, wielka przegrana.

I znowu pije, ma tylko połowę,

Serce już kamień, ona zakłamana.

 

On idzie pijany, bełkocze dwa słowa,

On pada na ziemię, zaczyna zdychać.

Brudny kamień rozbiła jego głowa,

Mówi spokojnie, nic już nie słychać.

 

Pomóżcie mu ludzie!

Niech nie zdycha jak pies!

Nigdy więcej!

 

Nigdy więcej takie życie!

Nigdy więcej taki człowiek!

Pierdolony cel, nigdy więcej!

Nigdy więcej!

 

Czy próbowałeś takiego życia?

Ty jesteś przecież jeszcze dzieckiem.

Może zobaczysz trochę później.

Jak łatwo zbliżyć się do dna.

 

Nigdy więcej!

Nie łatwo grać w życie, gdy pusta butelka.

Zabijaj kłamcę, co jest w tobie,

Na końcu gry i tak będziesz w grobie.

 

Nigdy więcej!

Nigdy!

 

 

grzesiektoja2004 : :